
magazyn informacyjny
na temat zastosowań NLP i hipnozy
HIPNOTERAPIA
Andrzej Batko - Neuron Nieświadomy 2
1. Leonard Cohen, Pawłow i NLP
„Czy coś jeszcze podać?” — głos kelnera przywołał mnie do rzeczywistości.
Jest letni, lipcowy dzień roku 2003. Piję kawę i czytam gazetę, siedząc przy kawiarnianym stoliku na Nowym Świecie w Warszawie. Jest ciepły letni dzień. W pewnej chwili łapię się na tym, że od jakiegoś już czasu nie zwracam uwagi na to, co czytam, ani na to, co się dzieje dookoła, tylko… Jest rok 1979, jestem w Sopocie i siedzę na molo z moją ówczesną narzeczoną, widzę jej profil i słyszę jej głos, czuję ciepło płynące od niej i zapach jej włosów, doświadczam bardzo przyjemnych odczuć… z pobliskiego głośnika dobiega głos Leonarda Cohena, śpiewającego
Iodine
… Nagle w to trójwymiarowe, holograficzne i hiperrealistyczne wspomnienie wdziera się głos kelnera: „Czy coś jeszcze podać?”. Wracam z tej podróży w czasie do „tu i teraz” zaintrygowany tym, jak to się stało, że aż tak odpłynąłem? Przez jakiś czas całkowicie wyłączyłem swoje zmysły i nie tylko zagłębiłem się w realistycznym wspomnieniu, ale wręcz intensywnie odczuwałem wszystkimi zmysłami to, co czułem wtedy, na molo. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że z wnętrza kawiarni, przed którą siedziałem, dobiega mnie przyciszona muzyka i jest to właśnie “
Iodine”
Leonarda Cohena!
Brzmi znajomo? Powinno, ponieważ ludzie tak często doświadczają podobnego zjawiska, że nadano mu nazwę — „Nasza piosenka”! Gdy jakieś intensywne emocjonalnie doświadczenie zostało „skojarzone” z charakterystycznym bodźcem, to ten bodziec w przyszłości może stać się swoistym „wyzwalaczem”, który przywołuje, ożywia całe doświadczenia, z którym został on kiedyś skojarzony. W moim przypadku był to bodziec dźwiękowy, muzyka, konkretna melodia i głos. “
Iodine”
Leonarda Cohena.
Tak działający bodziec w NLP nazywany jest „kotwicą”. Kotwice powstają w sposób naturalny, spontanicznie i bez naszego świadomego udziału. To może być dźwięk lub bodziec pochodzący z każdego innego systemu percepcyjnego, może to być obraz, zapach, smak albo jakiś rodzaj dotknięcia lub fizycznego odczucia.
Żeby to lepiej zilustrować, przeprowadźmy mały eksperyment.
Przypomnij sobie ton głosu, któregoś ze swoich rodziców. Ten charakterystyczny ton, którym wypowiadał w dzieciństwie Twoje imię, gdy coś przeskrobałeś. Charakterystyczny sposób wypowiadania Twojego imienia, który natychmiast sygnalizował Ci, że rodzic jest, co najmniej niezadowolony z Ciebie.
Usłyszałeś w swojej głowie ten ton? Zwróć teraz uwagę na to, jak się czujesz. Większość ludzi, którzy mają takie doświadczenie i którym udało się odtworzyć ten ton głosu, może doznawać uczucia podobnego do tego, które pojawiało się w przeszłości, gdy rodzic używał tego charakterystycznego tonu głosu.
Jeżeli masz więcej niż 35 lat, to pewnie pamiętasz, jak brzmiał dżingiel „Lata z radiem” i jakie uczucie wywoływał. Jak się poczułeś przed chwilą? Ja już jestem w wakacyjnym nastroju!
Albo przywołaj obraz twarzy osoby, z którą jesteś lub byłeś w związku. Wyraz twarzy, który sprawiał, że zaczynałeś myśleć: „O, zaraz znowu się zacznie!”, „Znowu jakieś pretensje”.
To wspomnienie również może wzbudzić uczucie, które Ci towarzyszyło w przeszłości, gdy widziałeś ten właściwy danej osobie wyraz twarzy.
Kotwice oczywiście mogą być również przyjemne. Przypomnij sobie charakterystyczny ton głosu i wyraz twarzy kogoś, na kim Ci bardzo zależy. Ton głosu i wyraz twarzy, który zapowiadał, że zaraz wydarzy się między wami coś bardzo, bardzo przyjemnego…
Kotwicą może być zapach. Na przykład zapach pieczonego ciasta może wyzwalać przyjemne wspomnienia i uczucia z dzieciństwa.
Często w czasie wykładu, gdy o tym mówię, ktoś zadaje pytanie, czy to jest to samo, co warunkowanie Pawłowa. Mechanizm jest ten sam. Skojarzenie bodźca z reakcją fizjologiczną. Pawłow w czasie karmienia psów w laboratorium, „serwował” im jednocześnie dźwięk dzwonka. Psy widząc i czując zapach jedzenia zaczynały się odruchowo ślinić. W tym czasie dzwonił dzwonek. Po wielu powtórzeniach zadzwoniono dzwonkiem, ale nie podano jedzenia. Psy mimo to zaczęły się ślinić.
Różnica między tym, co robił Pawłow, a kotwicą polega na tym, że on potrzebował wielu powtórzeń, aby wytworzyć skojarzenie bodźca z reakcją, podczas gdy kotwica powstaje przy jednorazowym skojarzeniu. Na molo w Sopocie z tą konkretną osobą siedziałem tylko raz, ale spełnione były warunki, które są niezbędne do powstania kotwicy. Jakie to są warunki? Potrzebny jest silny, intensywny stan emocjonalny i nietypowy charakterystyczny bodziec.
A gdyby istniała możliwość stworzenia kotwicy na zamówienie? Na przykład klaśnięcie w dłonie wywoływałoby w danej osobie zaciekawienie. Jeśli zajmujesz się prezentacjami handlowymi, to wyobraź sobie, że klaszczesz w dłonie i Twój klient czuje zaciekawienie tym, co mówisz. Albo marszczysz brwi, a klient zaczyna gorąco pragnąć Twojego produktu. Podobnie w życiu prywatnym: zmieniasz ton głosu na trochę inny niż zazwyczaj i osoba, z którą rozmawiasz, zaczyna czuć do Ciebie sympatię. Lub jakieś inne uczucie…
NLP oferuje skuteczną „technologię”, która pozwala zakotwiczyć w drugiej osobie dowolny stan i przywoływać go na zawołanie przy pomocy bodźca, który został użyty w procesie kotwiczenia. Innymi słowy, możesz mieć swoisty „klucz”, który wyzwala w drugim człowieku określone uczucie w taki sposób, że ten człowiek ma wrażenie, iż sam jest autorem tego uczucia. Umiejąc skutecznie rzucić kotwicę, możesz kontrolować to, jakich uczuć doznaje dana osoba. Albo ktoś może wpływać w ten sposób na Twoje uczucia. Możesz to być Ty i samodzielnie wpływać na to, jak się czujesz w danej chwili.
Nie wierzysz, że jest to możliwe? No cóż, psy Pawłowa też nie wierzyły.
Pozdrawiam
Andrzej Batko
P.S. W następnym numerze Neurona dowiesz się, na co nie zwracasz uwagi i ile Cię to może kosztować!
Andrzej Batko, 06-04-2009




