
magazyn informacyjny
na temat zastosowań NLP i hipnozy
HIPNOTERAPIA
Andrzej Batko - Moja neurostrada czyli...
Moja neurostrada czyli przygoda z NLP
Andrzej Batko
1. W czasach przed NLP...
Pierwszy raz zetknąłem się z tym trzyliterowym skrótem w roku 1982 w Warszawie.
Byłem wtedy świeżo upieczonym psychologiem i uczyłem się psychoterapii. Czasy były interesujące, był stan wojenny, właśnie powstało Laboratorium Psychoedukacji a do Polski przenikały nowe i tajemnicze nurty w psychoterapii. Gestalt mieszał się z Bioenergetyką i często było to zaprawione Rebirthingiem. Jednym tchem wymieniało się nazwiska Perls, Orr, Rogers i Rajnish (nikt nie zdawał sobie sprawy, że facet zbiera Rolls Royce’y).
Najmodniejszą sprawą w środowiskach psychologiczno-podziemnych były treningi Bio-energetyki i Gestaltu w Dąbrowie pod Warszawą. Pożyczaliśmy sobie wymiętą kopię „In and Out of Garbage Pale” Perlsa oraz „Bioenergetics” Lowena. Na rozłożonych na podłodze brudnawych materacach odbywały się misteria uwalniania zablokowanej energii i domykania gestaltów.
I jak to się pisze w powieściach, nagle któregoś dnia....
Jacek Santorski zaprosił mnie do udziału w prowadzonym przez wówczas dr. a dziś prof. Lidię Grzesiuk, seminarium na temat najnowszego nurtu w psychoterapii o dziwnej nazwie Neuro Linguistic Programming czyli NLP. Określił to jako „totalną pracę na procesie, absolutnie bez pracy z treścią”. Muszę wyjaśnić tutaj, że tzw „proces” był wówczas czymś w rodzaju fetysza. Nasi supervisorzy powtarzali mantrę „podążaj za procesem, podążaj za procesem”. W tym samym czasie Wojtek Eichelberger, który wrócił niedawno ze Stanów uczył nas technik „pacingu” i „leadingu”. Na seminarium z NLP wpadła mi w ręce książka o dziwacznie brzmiącym tytule „Z żab w księżniczki”.
Zacząłem ją czytać i absolutnie wpadłem, jak to się mówi po uszy. Czytałem ją z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać od lektury. Wiesz jak to jest kiedy czasem trafiasz na coś co budzi w Tobie absolutną fascynację, czytasz i nie możesz oderwać wzroku od liter i zdań, świat zewnętrzny znika a każde słowo, które czytasz rezonuje z tym co myślisz, co czujesz, mówisz sobie „To jest to! Nareszcie coś ma pełny sens. Teraz zaczynam rozumieć jak to wszystko działa”
Zanim skończyłem czytać byłem już całkowicie wciągnięty i zafascynowany wszystkim o czym pisali Bandler i Grinder. Poczułem, że to jest właśnie to czego szukałem i co chciałem robić.
Zaczął się okres eksperymentowania z kotwicami i systemami reprezentacyjnymi.
I to było niesamowite, to naprawdę działało! Przez jakiś czas nie umiałem rozmawiać o niczym innym.
Potem przyszła decyzja. Muszę się tego nauczyć. Wyjeżdżam!
Po długich przebojach, załatwiwszy sobie zaproszenie na kurs do ośrodka, który nie miał nic wspólnego z NLP, ale miał dużą zaletę- mieścił się w Londynie, wyruszyłem na podbój świata! Zostałem studentem Psychologii Biodynamicznej u uczennicy Wilhelma Reicha, Gerdy Boysen. Była to dziwna mieszanka gestaltu, masażu i Junga, ale był to jakiś punkt zaczepienia na obczyźnie. Studia polegały na masowaniu się nawzajem przy użyciu różnych technik , a że w grupie było mnóstwo atrakcyjnych dziewczyn z całego świata, z którymi nawzajem się masowaliśmy bez ograniczeń i pruderii, to jakoś mniej boleśnie znosiłem powrót do szkolnej ławy (na ławę?). W końcu terapeutyczne masowanie mięśni okrężnych atrakcyjnym koleżankom to nie zabawa. Poważna praca, no ale ktoś to musi w końcu robić!
Mniej więcej pod koniec roku spotkałem się z moim przyjacielem, który z wypiekami na twarzy powiedział do mnie „Wiesz zacząłem chodzić na kurs NLP.” Siedzieliśmy właśnie w pubie na Portobello Road, pijąc piwo i pamiętam, że zakrztusiłem się haustem australijskiego piwa Dog Bolter. Zacząłem go wypytywać o szczegóły i chciwie przeglądać jego skrypt szkoleniowy oraz broszurki informacyjne. Chwilowo uśpiona fascynacja wróciła ze zdwojoną siłą.
Dwa tygodnie później planowane było spotkanie informacyjne na temat następnego szkolenia w The UK NLP Training, na które oczywiście się wybrałem.
Na spotkaniu dowiedziałem się, że co prawda kurs kosztuje prawie 2000 funtów, ale mogę płacić w ratach, a że miałem jeszcze resztkę zarobionych na czarno pieniędzy podjąłem błyskawiczną decyzję. Zapisuję się!
W tym czasie w Londynie działały dwa główne ośrodki NLP. Jeden z nich, The UK NLP Training , był związany z Bandlerem a drugi, Pace Development z Grinderem.
Rok wcześniej drogi twórców NLP rozeszły się, Grinder podobno sprzedał Bandlerowi swoje prawa do metody NLP i nazwy Neuro Linguistic Programming. Kilka lat później okazało się, że w odpowiednim momencie nie dopełnili niezbędnych formalności i żaden z nich nie miał wyłącznych praw do tej nazwy. NLP stało się publiczną własnością intelektualną.
The UK NLP było prowadzone przez Erica Robbie, ex-dziennikarza BBC, który jako pierwszy europejczyk uzyskał status Trenera NLP. Kurs miał się składać z 6 weekendów, prowadzonych przez sławnych trenerów, takich jak Tad James, Robert Dilts, Tod Epstain, no i Eric Robbie. U „konkurencji” pracował David Gastner, który był legendą brytyjskiego NLP, ex- pilot-oblatywacz samolotów, student Grindera.
Kurs miał się zacząć za miesiąc i nie mogłem się już doczekać.
Miesiąc później...
2. Zaczęło się!
Jestem w szoku! Na sali nie ma materacy ułożonych w koło! Ludzie są ubrani raczej elegancko, żadnych dresów czy adidasów.
Skąd ten szok? Moje wyobrażenia o treningach były uformowane na podstawie treningów interpersonalnych i grup gestalt w Polsce, gdzie siedziało się a raczej leżało w kręgu na materacach i wszyscy byli ubrani w stroje sprzyjające tarzaniu się po tych materacach.
Co było na sali? Rzędy krzeseł jak w kinie, bardziej to przypominało konferencję niż trening w postaci w jakiej go znałem.
Trening rozpoczął Eric, przedstawiając trenera, który miał prowadzić ten weekend. Był to Tad James.
Tad rozwinął i rozpropagował pomysł z Time Line i świetnie to opakował jako Time Line Therapy! Doskonały trener, hipnotyzer i biznesmen. Bardzo dużo się od niego nauczyłem, zwłaszcza, jeśli chodzi o hipnozę i Time Line. W ten weekend Tad pierwszy raz prezentował proces Designing Your Future, który okazał się być dla mnie przełomem, o czym dowiedziałem się później.
Dygresja 1.
Ciekawym dysonansem jest wygląd Tada Jamesa i sposób bycia, mianowicie w tamtych czasach gość wyglądał jak sprzedawca używanych samochodów i rozmawiając z Tobą o strukturze sensu życia jednocześnie sprzedawał Ci amulet z Mauii (sam widziałem jak to robił!). Tad był tez pierwsza osoba, która zaczęła sprzedawać Hunę w środowisku NLP i do dziś robi na tym niesamowita kasę. Czasem się słyszy ze techniki, Huny są podobne do NLP albo vice versa, a bierze się to stad ze Tad opakował techniki NLP w teorie i parę rytuałów z Huny i nazwał to "modelowaniem Huny". Mieszka na Hawajach i ostatnio wsławił się tym, ze zarejestrował na siebie domeny "www.Richardbandler.com i www.johngrindercom". Jeśli chcesz poznać marketingowa strukturę "duchowości i wiary" to u Tada, ze zniżka, ale tylko do jutra!
Ale poważnie, z jego szkoły wyszli np. tacy świetni trenerzy jak małżeństwo Overdurf (Time Line Therapy), jest też współautorem świetnych książek „Time Line and the Basis of Personality” oraz „Presenting Magically”.
Robiliśmy tam procedurę planowania i umieszczania na Linii Czasu tego, co chcemy, aby stało się nasza przyszłością - jak mieszkam, czym jeżdżę, co robię, jak robię, co potrafię, jak żyje, jacy ludzie mnie otaczają, jakich uczuć doświadczam, jak wyglądają moje relacje z bliskimi i innymi i w jakim celu robię to wszystko
Oczywiście zaplanowałem sobie bardzo dokładnie 20 lat od dzisiaj, 10, 5, 3, 1, 1/2 itp., (włącznie z położeniem geograficznym i widokiem z okna na Pacyfik), rodzajem zajęcia, z którego się utrzymuję. Ba, wpisałem sobie nawet że będę uczył NLP po angielsku w Ameryce Płn.! Dość arogancko jak na emigranta dukającego w tym języku, siedzącego w Londynie bez papierów (rok 1987)! Przeżywanie fajnych stanów emocjonalnych, napęd i pomysły też tam były, razem z romansami i życiem
rodzinnym w roku 10 czyli 1997, który jawił mi się jako odległa przyszłość rodem z SF! Schowałem kartkę do jakiejś teczki i zapomniałem o niej.
Dygresja 2.
Wyobraź sobie moje zdumienie, gdy w roku 1996 porządkowałem papiery po
przeprowadzce z Toronto do Vancouver i trafilem na tą, kartke!
A teraz UWAGA! Proszę zapiąć pasy!
Po pierwsze, za oknem widzę PACYFIK! Co prawda jakieś 1000 km od wymarzonego San Francisco (trudno mieć pretensje- nie wpisałem nazwy miasta.
Po drugie, już od 6 lat żyłem z uczenia NLP w Kanadzie i byłem założycielem ośrodka NLP w Toronto, gdzie zapraszałem sławy NLP do prowadzenia treningów. Już byłem Trenerem NLP i zdarzało mi się lecieć parę tysięcy kilometrów aby prowadzić trening! Moje marzenie stało się rzeczywistością!
Po trzecie, dzięki własnej pracy i Identyfikacji w Głębokim Transie oraz technikom NLP w 1990 w ciągu 7 dni mój angielski (akcent, wymowa, pewność siebie intonacja) stały się wystarczająco dobre do tego żeby anglojęzyczni kanadyjczycy i amerykanie płacili mi za uczenie ich jak używać ich własnego języka (NLP i hipnoza)
Po czwarte, bryka a raczej marka się nie zgadzały, ale mój gust się zmienił również :-)
Po piąte, planowany dochód roczny się tez zgadzał z dokładnością do 1 tys. $ rocznie!
W magię nie wierzyłem, ale w to że NLP starannie robione działa to tak. Jak o tym myślę to częścią tej "magii" było np. to że "program" utrzymywał moją podświadomość ukierunkowaną na cel, a mój system wartości też się zmienił. I tak, za
pierwsze zarobione po przyjeździe do Kanady zamiast kupić sobie duży telewizor i używany samochód oraz wakacje na Jamajce poleciałem do Kaliforni na Mastera do Bandlera a potem na hipnozę, DHE i trening trenerski. Bez wyrzeczeń wysiłku i cierpienia.
Dzięki nabytej lub wyrobionej na "praktyku" w Anglii bezczelności oraz umiejętnościom terapeutycznym tamże nabytym plus dyplomowi mgr psychologii dostałem w 2 miesiące po przybyciu do Kanady prace jako psychoterapeuta na etacie z pensja, ubezpieczeniem i płatnymi urlopami (rzadkość!) a po roku już prowadziłem warsztaty dla innych psychoterapeutów.
"Zaprogramowany" w podświadomości cel subtelne i nieazauważalnie kierował moją uwagę na to, co mnie zbliżało do niego i sprawiał że przestały mnie interesować sprawy z nim nie związane.
Ale to jeszcze nie wszystko! Zrobiłem cała procedurę jeszcze raz korygując to wszystko o nowe pragnienia i cele na następnych 10 lat. Po dwóch latach musiałem zrobić korektę celów - nie nadążały za tym, co się działo!
Przy okazji uczestniczenia w Designing Your Future nauczyłem się budowania kontaktu, dopasowywania się, prowadzenia, wzmacniania stanów i kotwiczenia ich.
Do dziś wydaje mi się to prawie magią, że mogę przy pomocy słów wywołać w drugiej osobie intensywne emocje, zmienić ton swojego głosu, dotknąć, na przykład jej ramienia i ta emocja trwale skojarzy się z moim dotykiem i tonem mojego głosu, tak że gdy następnym razem dotknę w taki sam sposób i użyję tego tonu głosu to pojawi się ten sam stan emocjonalny.
Już w poniedziałek nadarzyła się sposobność i pierwszą osobą, na której to wypróbowałem...
cd. wkrótce.
Andrzej Batko, 15-02-2007




